Na trybunach często słychać komentarze, że „piłkarze to mają życie, za kopanie piłki takie pieniądze”. W praktyce tylko mały procent piłkarzy w Polsce zarabia kwoty, które faktycznie zmieniają życie. Obserwacja jest prosta: większość zawodników w niższych ligach łączy grę z normalną pracą. Pojawia się hipoteza: profesjonalne pieniądze zaczynają się dopiero w okolicach pierwszej ligi i Ekstraklasy. Liczby z kontraktów, rozmów z zawodnikami i publikowanych raportów klubów tę hipotezę w dużej mierze potwierdzają.
Ile zarabia piłkarz w A-klasie, okręgówce i IV lidze
Na najniższych poziomach rozgrywkowych w Polsce (B-klasa, A-klasa, liga okręgowa) mówienie o pensji jest sporym nadużyciem. To raczej zwrot kosztów, premia meczowa albo drobne „diety”.
W wielu klubach na tym poziomie zawodnicy grają za darmo, a nagrodą jest samo granie, atmosfera i ewentualnie sprzęt sportowy. Tam, gdzie pojawiają się pieniądze, są to zwykle kwoty:
- 50–200 zł za mecz w A-klasie i „okręgówce”
- 200–400 zł za mecz w lepiej zorganizowanych klubach okręgówki
Oznacza to, że przy 4 meczach w miesiącu realny „zarobek” często mieści się w przedziale 200–1000 zł miesięcznie. Trudno nazwać to wynagrodzeniem, które może utrzymać dorosłą osobę.
W IV lidze (pierwszy szczebel wojewódzki) sytuacja bywa już trochę poważniejsza. Część klubów oferuje stałą miesięczną kwotę plus premie za punkty. Typowe widełki to:
- 800–1500 zł brutto miesięcznie dla młodych zawodników i lokalnych piłkarzy
- 1500–3000 zł brutto miesięcznie dla bardziej doświadczonych graczy
Większość zawodników i tak pracuje na etacie, prowadzi działalność lub studiuje. Piłka jest dodatkiem finansowym, choć czasowo przypomina już półzawodowstwo: 3–4 treningi w tygodniu plus mecz.
III i II liga – pierwszy etap realnego zarabiania
Od III ligi w górę coraz częściej pojawiają się normalne kontrakty, ZUS, podatki, zapisy o premiach i klauzulach. To wciąż nie są „ekstraklasowe” pieniądze, ale dają możliwość utrzymania się z piłki – przynajmniej na podstawowym poziomie.
III liga – między etatem a zawodowstwem
III liga to poziom, gdzie rozpiętość stawek jest ogromna. Klub z bogatego regionu, wspierany przez samorząd lub sponsorów, potrafi płacić zawodnikowi więcej niż biedny klub z II ligi. Natomiast typowe przedziały w III lidze wyglądają następująco:
- 2000–4000 zł brutto – młodzi zawodnicy, lokalni gracze, rezerwowi
- 4000–7000 zł brutto – podstawowi zawodnicy ważnych klubów
Do tego dochodzą premie za punkty, awans, utrzymanie. W dobrze zorganizowanych klubach III ligi przy dobrzej rundzie premie potrafią podbić roczne zarobki o kilkanaście–kilkadziesiąt procent.
Jednocześnie sporo piłkarzy z III ligi wciąż łączy grę z inną aktywnością. Treningi odbywają się często po południu, więc w ciągu dnia zawodnicy pracują, prowadzą firmy lub studiują. Z finansowego punktu widzenia to rozsądne: kontrakt III-ligowy nie daje bezpieczeństwa w razie kontuzji czy nagłego rozwiązania umowy.
II liga – dolna granica pełnego profesjonalizmu
II liga to poziom, który można uznać za pierwszy szerzej profesjonalny szczebel w Polsce. Filarzy zespołów żyją wyłącznie z piłki, a kluby mają już bardziej rozbudowane struktury organizacyjne. Typowe zarobki:
- 4000–7000 zł brutto – młodzi zawodnicy, gracze z ławki
- 7000–12 000 zł brutto – podstawowy skład, piłkarze z doświadczeniem w I lidze
Górne widełki, sięgające 15 000 zł brutto, zdarzają się w klubach walczących o awans, zwykle dla kilku kluczowych graczy. Reszta kadry zarabia wyraźnie mniej.
Na tym poziomie dochodzi ważny element: czas trwania kontraktów. Umowy często są krótkie (1–2 lata), a rotacja w składach duża. Finansowo oznacza to, że piłkarz musi liczyć się ze scenariuszem, w którym po jednym słabym sezonie:
- nowy kontrakt jest o połowę niższy, albo
- spada ligę niżej, do wyraźnie gorszych warunków.
I liga – solidne pieniądze, ale wciąż daleko od bajki
I liga jest często przeceniana w wyobrażeniach kibiców. Z zewnątrz wydaje się, że to już duże pieniądze, bo transmisje, sponsorzy, stadiony. Prawda jest taka, że to dopiero środek stawki, jeśli chodzi o zarobki w zawodowym sporcie.
Przeciętne widełki w I lidze wyglądają zazwyczaj następująco:
- 8000–12 000 zł brutto – młodzi zawodnicy, uzupełnienie składu
- 12 000–20 000 zł brutto – podstawowi gracze
- 20 000–30 000 zł brutto – liderzy drużyny, doświadczeni piłkarze z Ekstraklasy
Oznacza to, że dobry ligowiec może zarabiać w okolicach 15–20 tys. zł brutto miesięcznie. Na tle przeciętnej krajowej to dużo. Na tle długości kariery piłkarskiej (rzadko więcej niż 15 lat na przyzwoitym poziomie) i ryzyka kontuzji – już niekoniecznie.
Większość piłkarzy w Polsce kończących karierę w I lub II lidze nie ma „pieniędzy do końca życia” – ma kilka, czasem kilkanaście lat podwyższonych zarobków, które trzeba dobrze wykorzystać.
Ekstraklasa – duże różnice między topem a resztą
PKO BP Ekstraklasa to zupełnie inny poziom finansowy, ale tylko dla wybranych. Rozpiętość zarobków jest tu ogromna – między młodym zawodnikiem wchodzącym z ławki a gwiazdą klubu różnice sięgają kilkunastu razy.
Średni piłkarz Ekstraklasy a gwiazdy ligi
Szacunki z ostatnich lat, oparte na ujawnianych kontraktach i przeciekach, wskazują, że:
- średni podstawowy zawodnik Ekstraklasy zarabia 30 000–50 000 zł brutto miesięcznie,
- młodzi piłkarze i rezerwowi często mieszczą się w widełkach 15 000–30 000 zł brutto,
- największe gwiazdy ligowe (czołowe kluby, reprezentanci) potrafią sięgać 80 000–120 000 zł brutto, a w wyjątkowych przypadkach więcej.
Do tego dochodzą premie meczowe, za cele sezonowe, czasem bonusy za podpis, mieszkanie opłacane przez klub czy samochód od sponsora. W efekcie roczne zarobki najlepiej opłacanych zawodników ekstraklasowych mogą sięgać miliona–dwóch milionów złotych brutto.
Brzmi spektakularnie, ale trzeba dodać kilka faktów:
- takie pieniądze dotykają jedynie niewielkiego procenta zawodników,
- stołek w Ekstraklasie jest kruchy – spadek formy, zmiana trenera, kontuzja i można w rok spaść finansowo o połowę lub więcej,
- kariera na tym poziomie rzadko trwa dłużej niż 8–10 lat.
Premie, bonusy, dodatki – niewidoczna część wynagrodzenia
Suche kwoty z kontraktów to tylko część obrazu. W polskiej piłce wciąż bardzo mocno działają premie za wynik. To one potrafią zrobić z przeciętnego sezonu finansowy strzał w górę.
Najczęściej spotykane mechanizmy:
- premia za punkt lub zwycięstwo (stała kwota dla całej drużyny lub zróżnicowana),
- premia za utrzymanie, awans, miejsce w tabeli,
- premia za występy (np. po przekroczeniu określonej liczby minut czy meczów).
W klubach z I ligi i Ekstraklasy premie za awans czy utrzymanie potrafią sięgać kilku miesięcznych pensji. Dla piłkarza, który zarabia 20–30 tys. zł brutto, dobrze rozegrany sezon może oznaczać dopisanie do rocznych dochodów dodatkowych 50–100 tys. zł brutto.
Piłkarz a zarządzanie finansami – na czym najczęściej się potyka
Większość zewnętrznych obserwatorów widzi tylko jedno: „wysoka pensja”. Nie widać natomiast konstrukcji kariery sportowej: krótki czas zarabiania, niestabilność kontraktów, zawodowe ryzyko zdrowotne. To sprawia, że zarządzanie pieniędzmi przez piłkarzy jest dużo trudniejsze, niż wygląda z trybun.
Pułapki, w które piłkarze wpadają najczęściej
W praktyce powtarzają się te same błędy:
- Życie pod aktualną pensję – styl życia dostosowany do najwyższych zarobków (samochody, wynajmy, wakacje), bez marginesu bezpieczeństwa na spadek kontraktu.
- Brak poduszki finansowej – przy kontuzji lub rozwiązaniu umowy po 2–3 miesiącach pojawia się realny problem z płynnością.
- Inwestycje „po znajomości” – wchodzenie w biznesy, których się nie rozumie (restauracje, lokalne interesy), często kończące się stratą kapitału.
- Odkładanie edukacji – brak przygotowania do życia „po karierze”, co później wymusza start od zera na rynku pracy.
Zdrowe podejście finansowe u piłkarza zwykle opiera się na kilku prostych założeniach:
- stałe koszty życia ustawione na poziomie, który byłby do udźwignięcia nawet przy spadku o jeden–dwa szczeble ligowe,
- regularne odkładanie części pensji (nawet 20–40%) na przyszłość,
- proste, zrozumiałe inwestycje (fundusze, nieruchomości, lokaty), a nie „szybkie strzały”,
- myślenie o drugim zawodzie dużo wcześniej niż w wieku 34–35 lat.
Co te liczby znaczą dla młodego piłkarza i rodzica
Z perspektywy finansowej obraz jest dość trzeźwy: najpierw przez wiele lat zarabia się bardzo mało (niższe ligi), a później – w razie przebicia się – przez ograniczony czas zarabia się dużo więcej. Dla rodziców i młodych zawodników ważnych jest kilka wniosków:
- sam talent piłkarski rzadko wystarcza – przebicie się do I ligi czy Ekstraklasy to wciąż wyjątek,
- opieka nad edukacją (szkoła, języki, kursy) to nie „plan B”, ale równoległa ścieżka bezpieczeństwa,
- nie ma sensu liczyć na to, że „wystarczy jeden dobry kontrakt” – realnie trzeba myśleć o całej karierze i życiu po niej.
Dla kogoś, kto realnie myśli o piłce zawodowo, liczby z niższych lig są trzeźwiące: przez pierwsze lata pieniędzy będzie mało, dużo pracy, dużo ryzyka. Dopiero od poziomu I ligi i stabilnej pozycji w Ekstraklasie pojawia się szansa na solidne zabezpieczenie finansowe – pod warunkiem mądrego zarządzania każdą złotówką z kontraktu.
